wtorek, 30 grudnia 2025

 Spinoza i inne duchy 


Nowy tom poetycki Cezarego Macieja Dąbrowskiego (druga część tryptyku) ukazał się 22 grudnia 2025 roku nakładem wydawnictwa Norbertinum


Na okładce: William Blake, Pity (1795); Wikimedia Commons. 

Projekt okładki (według zamysłu Autora): Paweł Niczyporuk



aktywne linki:

„Zapewne od czasów liderów Nowej Fali Stanisława Barańczaka i Adama Zagajewskiego nikt w poezji polskiej nie potrafił kolejnych poziomów nadbudowywać z podobną finezją a przy tym i tak, by powstające konstrukcje się nie zawalały. Co nie oznacza oczywiście, że Dąbrowski staje się od razu im (a ściślej ich duchom, ale to jego domena, nie moja) równy, czy nawet że okazuje poetą lepszym od nieco od niego starszego niż on sam Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego, zasłużenie uhonorowanego Nagrodą Nike. Nie o hierarchię tu chodzi, tylko o literacki rozmach. Z Barańczakiem łączy bohatera naszej recenzji kult angielskich poetów metafizycznych, ale i swego rodzaju sakralizacja współczesności (zgodnie z formatem Mircei Eliadego, wedle którego każdy mit wymaga powtórzenia czy ponownego odegrania, bo w ten sposób się potwierdza i odradza [4]), u autora Atlantydy zaznaczająca się od Tryptyku z betonu, zmęczenia i śniegu, w twórczość zaś Dąbrowskiego jak się wydaje trwale wpisana. U niego stanowi wyraz niezgody na brutalność świata, jak w poprzednim tomie Niewczas i wierszu o symptomatycznym tytule to-nie-my…".

Z recenzji redaktora Łukasza Perzyny: Duch Spinozy. O najnowszym tomie wierszy Cezarego Macieja Dąbrowskiego (https://pnp24.pl/duch-spinozy)



Opis książki:

   „Spinoza i inne duchy to zestaw (wciąż) poetyckich wypowiedzi, wkraczających na terytoria filozofii. W jakim zakresie i w jaki sposób? Oto jest klucz do całości tomu. Bohater wierszy prowadzi dialog, często jest to dialog wewnętrzny, monolog. Czy mówi on sam, czy jego sławetni rozmówcy snują rozważania wokół wciąż krwistych zagadnień filozoficznych, czy mówi ich głosem, czy oni mówią poprzez niego (czy mówi „za nich”)...? Szeregi otwartych i, nade wszystko, żywotnych pytań, zapisanych mową wiązaną stawia czytającym, i sobie samemu, autor tej książki. Sam tytuł, Spinoza i inne duchy, to, w pierwszym skojarzeniu, nawiązanie do zjawiska znanego pod wieloznacznym określeniem: „wędrówka dusz”, także do czasów, kiedy  s a m o  my ś l e n i e  zdawało się być czymś niezwykle ważnym i fascynującym (Dąbrowski obserwuje odwrotność takowej tendencji); ale owa wędrówka w przeszłość nie zwalnia jego bohatera od kontaktu z rzeczywistością, stąd wielość dygresji i aluzji w obrębie stawianych pytań, refleksji i dylematów – artystycznych, poetyckich, filozoficznych, teologicznych, tych dotyczących małości natury ludzkiej także”.


Fragment z odautorskiego wstępu, Rozprawa o ludzkiej niemocy:

   „Dusza ludzka – jest czy też jej nie ma? Ścierają się poeci i filozofowie na zmianę z teologami w odwiecznym sporze o sens życia człowieka. Są tacy, co prześwietliwszy się na wskroś, stwierdzili, że nic takiego nie istnieje; inni, ślepo wierząc, nie zastanawiają się, i już; jeszcze inni „wierzą” na wszelki wypadek, bo przecież pewności, że nie istnieje jakowaś substancja wyższa, nie mają. Mówiąc serio, tempo życia nie pozwala większości drążyć tematu starego jak świat, a i świat, zmieniając się (czy aby na pewno – „zmieniając”?), wyzbywa się pozostałości metafizycznych aspiracji, za-mieniając, chociażby, katedry na muzea i kawiarnie, przy uciesze współczesnych Babilończyków, żądnych atrakcji, zaopatrzonych w aparaty. Specjaliści od „wiem, że nic nie wiem” gubią się w teoretyzowaniu, mnożeniu kolejnych wersji filozofii od-Platońskiej, w wersjach od lewa do prawa, ogłaszając kolejne dzieła o potędze (lub marności) rozumu. A poeci wycofali się z niegdyś zajmowanych stanowisk światopoglądowych do sfery intymnej, oglądając swoje udręczone członki, promienie wpadającego światła, tudzież uchodząc w cieniste przestrzenie własnej niemocy. „Znikąd ratunku”, powie Czytelnik zmagający się usilnie z przypadkowo odsłoniętą w przeglądarce Etyką Spinozy, „wyklętego” filozofa, czyściciela soczewek, który takowe zajęcie przypłacił utratą zdrowia i wczesną śmiercią [...].

Spinoza i inne duchy. Norbertinum, Lublin, 2025.


                              Cezary Maciej Dąbrowski we wnętrzach Biblioteki Publicznej m.st. Warszawy. 


Ogłoszene książki na stronie Biblioteki Analiz: Nowy tom poetycki Cezarego Macieja Dąbrowskiego „Spinoza i inne duchy” – druga część tryptyku




Zapiski odautorskie

– 6 stycznia 2026 r.

   Czytam… jako osoba trzecia. Mam za sobą już kilka takowych odczytań tego i poprzedniego tomu. Często tak czynię, gdy wiem, że egzemplarz trafia w czyjeś ręce. Weryfikacja, i pogłębianie ścieżek, ponowne zapatrywanie, i poszukiwania nowych dróg. Studium każdego ze słów jako odnośników... Można śmiało stwierdzić, że jako autor konsoliduję się z moim odbiorcą, ale też wcale nie wspieram i nie podszeptuję. Ciekawi mnie, co sam zdoła odkryć lub zignorować... Na tom Spinoza i inne duchy składają się wiersze i teksty określane mianem (nie lubię tego określenia) „prozy poetyckiej”. Zapewne można by oddać kilka wierszy chaosowi, wrzucić je w wir przeglądarki, ale nie zamierzam iść tą drogą, bowiem oddaję w ręce czytelnika rodzaj poetyckiej opowieści... Mam nadzieję, ciekawej, nie pozbawionej tematów drażliwych, a jednak istotnych. Okładka… Podobno od niej się zaczyna... Moim zdaniem (książka) zaczyna się od urodzin czytającego.






_________________________
Tu można nabyć egzemplarze: 





           


czwartek, 9 stycznia 2025

 NIEWCZAS 

Tom poetycki Cezarego Macieja Dąbrowskiego (pierwsza cześć tryptyku), opublikowany 6 października 2025 roku nakładem lubelskiego wydawnictwa NORBERTINUM   


Na okładce: Alkierz pałacu w Falentach; fot. Cezary M. Dąbrowski. 

Projekt okładki (według zamysłu Autora): Paweł Niczyporuk



- aktywne linki

Na pytanie, czy poezja powinna być piękna, odpowiada twierdząco, choć nie literalnie w żadnym z wierszy. Bo takie właśnie pisze. Autor jest poetyckim multiinstrumentalistą, co może choć nie musi mieć związek z jego muzycznym wykształceniem i rozległymi zainteresowaniami.

Jeszcze ważniejsze okazuje się dla niego, by pozostawała prawdziwa. Chociaż i tego przekonania bezpośrednio nie wyraża. Cezary Dąbrowski nie tworzy bowiem traktatu moralnego ani poetyckiego – nawet wierszowanego, jak nasz pierwszy powojenny noblista Czesław Miłosz. Lecz daje nam kolejny tom wierszy, do których sedna i sensu dotrzeć mamy sami, bo nie zostanie on nam podany na tacy […]”.


Z recenzji redaktora Łukasza Perzyny: Klasyk doby internetu. „Niewczas”, najnowszy tom wierszy Cezarego Dąbrowskiego. https://pnp24.pl/klasyk-doby-internetu





O KSIĄŻCE:


   Dlaczego „nie w porę”? Nie zawężając pola do rozważań nazbyt obszerną odpowiedzią, uzasadnień, o czym jest ta książka, należy doszukiwać się w treści poszczególnych wierszy, bowiem świat przedstawiony w wieloznacznych utworach Dąbrowskiego przenikają różnorodne dygresje, aluzje, także odniesienia do życia i twórczości wspominanych w przebiegu tomu twórców, do konkretnych postaci, zdarzeń, zachowań, charakterystyk, zjawisk. A jest to poezja o tyle synergiczna, co głęboko osobista, o tyle „nieoczywista”, co obejmująca „tu i teraz”, poprzez ukazywanie aspektów historycznych i współczesnych, gdzie los bliźniego pozostaje w centrum zainteresowania wiersza. Budując tom na zasadzie crescenda, natężając środki wyrazu, autor pragnie zaangażować odbiorcę w sumienne odczytywanie każdego ze słów, w cierpliwe podążanie za głosem ukrytych znaczeń. Tym samym wiersze tomu NIEWCZAS Cezarego Macieja Dąbrowskiego, stanowią niezawisłą opowieść o życiu w poezji”.



PRZEDMOWA:

   O sobie samym

   Pisanie o sobie samym jest rzeczą osobliwą, lecz powszechną, piszą o sobie celebryci, aktorzy, muzycy, dziennikarze, pisarze – jakżeby nie, i „zwykli zjadacze chleba”.

   Papier (czyli też Internet) pochłania wszystko, tworząc równie osobliwy kalejdoskop szaro-barwnych autokreacji. I choć w tego rodzaju twórczości gustują przeważnie osoby „znane – z tego, że są znane”, zajmujące się wyłącznie sobą, jednak do sporządzeń jakiejś to (re)formy autobiografii, chcąc nie chcąc, zobligowana jest też całkiem spora grupa ludzi, kierujących się empatią względem drugiego człowieka, bywają wśród nich i poeci, co dobrze świadczy o rzemiośle, którym przyszło się im parać. Do jeszcze węższego grona można zaliczyć tych, którzy zaborczej Mnemosyne oddali się „bez reszty” – cokolwiek zawiera to ostatnie sformułowanie. Piszący tę niekunsztowną notkę przynależność do tejże właśnie grupy poczytuje sobie za honor.

   Zatem czym wypełnione jest życie poety-Dąbrowskiego, autora osiemnastu książek, także zaklinacza niezliczonej liczby słów porozmieszczanych w brudnopisach, zeszytach, różnego rodzaju zwitkach, archiwizowanych w formatach A4 kartkach papieru, nośnikach pamięci – tudzież własnej, ograniczonej jednak fizyczną „tu” obecnością – jak to się dumnie przyjęło mawiać: twórcy. Mógłbym rzec: „niczym”, co nie jest nazbyt samorodnym sformułowaniem (patrz: Przyszli żeby zobaczyć poetę Tadeusza Różewicza). Dopowiem, zapewne niezadowalająco: będąc pisarzem – żyję; co rozumiem (bez fałszywej skromności) jako nieprzystosowalność do żadnej z konwencji w postrzeganiu takiego stanu rzeczy, tworzeniem i myśleniem wezbranym wokół tego pojemnego zjawiska zaabsorbowany do tego stopnia, że na nic innego czasu ani miejsca nie znajduję – co, jak sądzę, zdaje się być przedsionkiem owego „NIC”.

   Tworzenie rzeczywiste, nie doraźne, wymaga bowiem pełnego oddania się sztuce; innymi słowy: nie będąc całym swym jestestwem zaangażowanym w znojny, ale i złudny obietnicą nieodgadnionego światła proces twórczy, biorąc pod uwagę różnorakie konsekwencje takiego postępowania (celowo nie użyłem słowa wybór, bo nie jest wyborem służenie tej „pani”), oszukiwałbym czytelnika, a co gorsze – samego siebie. W jedynej wspólnocie – przemijania, współuczestniczący w niepewności jutra poeta uparcie wierzy w uzdrawiającą moc słowa, będącego nośnikiem znaczeń i wartości nie-przemijających, nadal żywych, a przez to fundamentalnych. Wpatrując się w mrok, bierze na siebie odium zatraconych, współczując, nie czuje się lepszym, ale towarzyszem niedoli, pragnącym ujrzeć światło nadziei.

   Cóż mogę dodać, aby nie przelało się „naczynie”? Może to tylko, aby w kręgu wiersza miejsc wolnych nie brakło.

    Cezary Maciej Dąbrowski

Warszawa, 29 października 2024 r.”.

NIEWCZASNORBERTINUM, Lublin, 2025.


Zapowiedź książki na stronie Biblioteki Analiz: 

Nowy tom wierszy Cezarego Macieja Dąbrowskiego „Niewczas”, czyli niezawisła opowieść o życiu w poezji



Ogłoszenie książki na stronie Biblioteki Analiz: 


Ogłoszenie książki na stronie warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich: 

Cezary Maciej Dąbrowski: Niewczas


Tom jest odczytywany, a czytelnicy przysyłają zdjęcia kupionych w wydawnictwie Norbertinum egzemplarzy: poezja ŻYWA.







(Trzy zwrotki wiersza Trzcina na wietrze we wnętrzu książki poprzedza cytat z Ezry Pounda, utwór jest też opatrzony kilkoma przypisami, bynajmniej nie ułatwiającymi interpretacji czytającemu).

                                                                                               

- aktywne linki 



 Zapiski odautorskie

 –  9 stycznia 2026 r. 

   Bynajmniej, wydanie drugiej części tryptyku, nie zamyka recepcji tomu Niewczas; założeniem moim było, aby treści nawiązywały do siebie, niejako zmuszając czytelnika do naprzemiennego sięgania do obu książek. Tym zwornikiem jest… myśl (definiowana przez słowniki jako: „wytwór pracy umysłu”). Nie opowiadałem, bo i nie miałem po temu okazji, o samej okładce Niewczasu. Dlaczego owa „antyczna” kolumna? Na poły wchłonięta, czy odwrotnie: w połowie wystająca z budynku będącego w stanie dalekim od świetności, za to z widocznym wpływem współczesnego barbarzyństwa w postaci potłuczonych butli. Jednak zakratowana, zdawałoby się, klasztorna wnęka okienna, odwraca uwagę bacznego obserwatora w zupełnie innym kierunku: konfesyjnego zamyślenia… Stąd bardzo blisko do poezji. Zdecydowałem, po wykonaniu tejże właśnie fotografii, że będzie sugestywnie „otwierać”, poprzez sprzeczności, tomik poezji „ w czasie marnym”. Zastanawiałem się, ilu spoglądających, w galopie zdarzeń i wrażeń codzienności, zadało sobie trud wpatrywania się w to zdjęcie, idąc podobnym, nadto sugerowanym, tropem myślenia, co jego autor. W każdym razie taka była intencja: żadnej „koloryzacji” i „ubarwień” rzeczywistości, z umysłem i sercem otwartym na nieoczekiwany zachwyt…     

   W przededniu ukazania się trzeciej części tryptyku, bo na początku marca,

   autor (Cezary M. Dąbrowski).

PS

Wiem, że tom Spinoza i inne duchy jest już odczytywany. Do pomysłu, aby to twórczość Williama Blake’a zapraszała do sięgnięcia po tomik odnoszę się wierszami i komentarzami wewnątrz książki… Nie przesądzajac.


_________________________
Tu można nabyć egzemplarze: