czwartek, 7 maja 2026

 POEZJE 


Zapowiedź tomu poetycko-prozatorskiego.

Premiera pod koniec czerwca 2026 r. w Wydawnictwie Norbertinum.

Projekt okładki (według zamysłu Autora): Paweł Niczyporuk

Na okładce: Rezerwat przyrody „Stawy Raszyńskie” (fot. Cezary M. Dąbrowski)


O książce:

„Nie jest to książka o poezji i muzyce, jak można by sądzić, raczej o muzyce w poezji Cezarego Macieja Dąbrowskiego, na której język składają się genealogie, byty, jak i to, co nieodgadnione, a próbuje zaistnieć, czyniąc z wędrówki do wnętrz misternie skomponowanych utworów swoiste wyzwania. Dla Autora tryptyku Niewczas, Spinoza i inne duchy, Jaźnie, to rodzaj podsumowania twórczych zmagań ostatnich kilku lat, zarazem rzecz o pojmowaniu słowa”.

 

Odautorski tekst z rewersu okładki:

   Na okładce widnieje autorska fotografia zamarzniętych falenckich stawów, wokół których toczyły się zażarte boje pułków księcia Józefa Poniatowskiego z austriackim korpusem arcyksięcia Ferdynanda Karola d’Este (bitwa pod Raszynem, 19 kwietna 1809), a ja odczytałem w klimacie ujęcia coś z Żeromskiego Wiernej rzeki, może też echa kadrów z kina polskiego lat „70”… Jestem zdania, że projekt okładki powinien wyjść spod ręki samego autora, u mnie stanowi bowiem zalążek książki i punkty odniesienia, jest częścią treści, stałą ekspozycją. Splot ostatnich wydarzeń z mojego życia spowodował, że przełom lat 2024–2025 to okres intensywnej pracy twórczej, a jedną z wówczas przygotowywanych przeze mnie do druku książek nazwałem Poezje.

   Zainspirowany dwupłytowym albumem kompozytora i pianisty Marcina Tadeusza Łukaszewskiego Landscapes of Nostalgie III/IV, usiadłem do pisania, i tak „to” się zaczęło; powstał pierwszy z utworów: Chwila, a w niedługim czasie zaistniały kolejne, wiele z nich stworzyłem w trakcie wielokrotnego wsłuchiwania się w wybraną kompozycję, nie tylko z obszarów wspomnianej płyty. Pisałem wiersze słuchając Glenna Goulda, jego interpretacji Wariacji Goldbergowskich Jana Sebastiana Bacha. Pisałem słuchając Vladimira Horowitza grającego Scherzo h-moll  Fryderyka Chopina. Pisałem wpatrując się w sekwencję rozpromienionych roztopów, zachodząc w głąb siebie, a to zaledwie początek listy inspiracji. Powstawały kolejne, i kolejne utwory. Pod wierszami kreśliłem swego rodzaju wyznania, które mogą, choć nie powinny, uchodzić za „komentarze”. 53 wiersze poprzedza tekst Z dala od zgiełku, a całość kończy Niebo i ziemia. A skoro jeden z akapitów głosi: „Koniec pisania nigdy się nie kończy”, to czytelnik mówi: sprawdzam!

                       

                          „Z niczego może być tylko nic”.

                          (William Shakespeare, Król Lear)

 Lear


Gdy obudziłem się było już po wierszu

ta zbroja pękła aż po kres Albionu

został napierśnik marny i pogięty

i jako taki nie służył nikomu

 

Szukałem ciebie poezjo w dzieciństwie

i szukam nadal w przededniu starości

tej która nie pochodzi z tkanek mięsa

ale ze snu gwiazd z nieśmiertelności

 

Jednako ślepa i jednako słaba

na nic mi twoje NIC i twoja drwina

Gdy obudziłem się było już po wierszu

zostały cienie w płaszczu króla Leara

 

14 czerwca 2025 r.

Cezary M. Dąbrowski


Spis treści: Z dala od zgiełku, Chwila, Skrzydła, Do Emaus, Gamy i pasaże, Impromptu do samotności, Sitowie, Tęcza, Brzezina, Bacha rozmowa z Bogiem, Wydreptane ścieżki wokół marzeń, Korzenie, Dwie poezje, Iskra Boża, Tchnienie i rozpacz, Horowitz gra Chopina, Przepaść, Antygona 2025, Cień, Ewangelia odwróconych, Krajobraz po bitwie, Szklane domy, Niefraszka polska, Rozmowa o pryncypiach, Poezje, Mistrz i uczniowie, Nawłoć, Topos, Gorący oddech Thanatosa, Wariacje Goldbergowskie, Układanie słów, Sekwencja ojcowska, Żeromski , Minerwa, Rozśpiewać ciszę, Róża w kamieniu, Do Wschodu, Do początkującego poety, Do starego poety, Maski poety i kamień filozoficzny, Onomatopeja, Sztylet, Rękopis nieodnaleziony pod Zamościem, Do pisarza wielonakładowego, Okno, Próba, Lear, Nibyzm, Wiersz nielinearny, Świat, którego nie ma, Mydlana bańka, Zapatrzenie, Muzyka mojej duszy, Koniec pisania, Niebo i ziemia, Biogram.

Fotografia Autora: Paulina Niedzielska
(we wnętrzach Biblioteki Publicznej m.st. Warszawy


   Cezary Maciej Dąbrowski (ur. 9 marca 1968 r. w Skierniewicach), pisarz, poeta, prozaik, pianista, perkusista, kompozytor, recytator. Początkowo uczył się gry na fortepianie w Państwowej Szkole Muzycznej I st. im. Karola Kurpińskiego w Warszawie. W 1992 r. otrzymał dyplom ukończenia Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w zakresie gry na perkusji, uzyskując tytuł magistra sztuki. W tym samym roku zdobył Nagrodę Główną oraz Nagrodę Specjalną za wykonanie czterech kompozycji na kotły Elliotta Cartera w Konkursie Muzyki XX Wieku Dla Młodych Wykonawców, zorganizowanym z okazji Światowych Dni Muzyki przez Polskie Towarzystwo Muzyki Współczesnej (pierwszy laureat-perkusista w historii konkursu). Po konkursie ukazała się płyta Prize Winners, zawierająca m.in. utwory: Psappha Iannisa Xenakisa oraz Fantasmagoria Kazimierza Serockiego w wykonaniu artysty („Wymagająca wirtuozerii i umiejętności różnicowania barw kompozycja znalazła w młodym perkusiście wybornego wykonawcę” – cyt. miesięcznik „STUDIO”). Dąbrowski współpracował ze znakomitymi polskimi orkiestrami. Z zespołem Concerto Avenna Andrzeja Mysińskiego wystąpił na Poznańskiej Wiośnie Muzycznej, Festiwalu Muzycznym w Łańcucie, a także wziął udział w nagraniu Jazz Harpsichord Concerto Josepha Horowitza z klawesynistką Elżbietą Chojnacką. Jako timpanista orkiestry Sinfonia Varsovia uczestniczył w nagraniach i koncertach (m.in. w Filharmonii Berlińskiej, Filharmonii Monachijskiej) oraz na festiwalach (m.in. na Gran Canaria, podczas Yehudi Menuhin Festiwal, Schlezwig-Holstein Musik Festiwal, Warszawska Jesień) pod batutami takich dyrygentów, jak: Sir Yehudi Menuhin, Jan Krenz, Wojciech Michniewski, Justus Frantz. Koncertował jako solista – m.in. w 1994 r. na Festiwalu „Warszawska Jesień” zaprezentował Memory of the Universe na perkusję i taśmę Yasuhiro Takenaki, „w perfekcyjnej i przekonującej (może nawet bardziej niż sam utwór) interpretacji” (cyt. „Ruch Muzyczny”), było to pierwsze wykonanie tego utworu w Polsce; a podczas II edycji Festiwalu „Mistrzowie Muzyki XX Wieku” wykonał Konzertstück na kotły i orkiestrę Mauricio Kagela z towarzyszeniem Polskiej Orkiestry Radiowej pod dyrekcją Bruno Ferrandisa. Dał się poznać jako muzyk wszechstronny, wirtuoz perkusji, wykonujący różnego rodzaju muzykę: współczesną, klasyczną, jazzową, rockową oraz improwizowaną. Jego liczne prezentacje umiejętności improwizacji można odnaleźć w serwisach internetowych.

   Wiersze zaczął pisywać, będąc nastolatkiem. W dotychczasowym dorobku posiada dwadzieścia książek i autorską płytę Zaplątany w Twoje włosy. Wiersze i miniatury fortepianowe (2015). W 2014 r. wydał swój pierwszy tom poetycki Wiersze sercem pisane. Jego twórczość spotyka się z uznaniem czytelników, którzy kilkakrotnie wspierali finansowo publikacje książek „ich poety”. Dąbrowski cieszy się także uznaniem krytyków. Krzysztof Masłoń określił autora tomu Ech, żywocie... mianem „artysty z Bożej Łaski” (Agawa 2016). Liczne dowody uznania krytyki można odnaleźć m.in. w Internecie, w postaci szkiców krytycznoliterackich dedykowanych twórczości pisarza: Tadej Karabowicz, Filozoficzna autogeneza i literacka przeszłość (Pisarze.pl); Marcin Łukaszewski, Zimno nadeszło? Perły poezji Cezarego Macieja Dąbrowskiego (Pisarze.pl); Łukasz Perzyna, Słuch absolutny. O najnowszym tomie wierszy Cezarego Macieja Dąbrowskiego Mity” (PNP24.PL). Książki Dąbrowskiego charakteryzuje rozpiętość tematyczna, zainteresowania poety obejmują zarówno historię, doczesność, jak i to, co nieodgadnione. Do ostatnio ogłoszonych publikacji należy tryptyk poetycki Niewczas, Spinoza i inne duchy, Jaźnie (Norbertinum 2025, 2026),

   Cezary Maciej Dąbrowski jest autorem cyklu recitali Słowo jak muzyka, prezentujących jego pisarską i muzyczną twórczość. Autor prezentuje swoją twórczość również za pośrednictwem serwisów internetowych, udostępniając w Sieci własne utwory, recytacje i melorecytacje, także na stronie autorskiej, gdzie publikuje i omawia swój dorobek. Prezentacje twórczości pisarza miały miejsce m.in. w Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie, Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku (także podczas III Wiosny Poetyckiej), Muzeum Niepodległości w Warszawie, Bibliotece Publicznej m.st. Warszawy, Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku (XXIV Dialog Dwóch Kultur), Domu Literatury w Warszawie. Wiersze z tomu Zimno nadchodzi (LTW 2023) zainspirowały kompozytora Marcina Tadeusza Łukaszewskiego do stworzenia cyklu Trzech pieśni do słów Cezarego Macieja Dąbrowskiego na sopran i fortepian (prawykonanie: 26.09.2024).

   Dąbrowski jest finalistą Nagrody Literackiej im. ks. Jana Twardowskiego (2017). W tym samym roku otrzymał wyróżnienie za wiersz Wolność w The International Kosciuszko Bicentenary Competition w Sydney (Australia). Promując poezję wśród młodzieży, trzykrotnie dedykował egzemplarze swoich książek maturzystom XIV Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Staszica w Warszawie: Zbiór nieaspirujący w 2020 r., Sztafeta w 2021 r., Pieśni Polskie w 2022 r. Kilkakrotnie zasiadał w jury Festiwalu Poezji Współczesnej w tymże liceum. Udzielając wywiadu opublikowanego na łamach gazety szkolnej „Modrzewiak” (nr 109, maj 2024), XVII LO im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego w Warszawie, dał wyraz wdzięczności za zainteresowanie twórczością wśród młodzieży.

   Przekłady jego wierszy ukazały się w antologii autorstwa Grzegorza Łatuszyńskiego zatytułowanej Stu współczesnych poetów polskich. Księga druga (Mali Nemo, Pančevo, Serbia, 2023).

   Należy do Stowarzyszenia Pisarzy Polskich (Oddział Warszawski).

   Pełniejsze jego biogramy można odnaleźć w Internecie, także na stronie autorskiej https://cezarymaciejdabrowski.blogspot.com oraz w każdej z opublikowanych książek.

 - aktywne linki - 

Zapowiedź książki: POEZJE. Wydawnictwo NORBERTINUM

 

Zapowiedź POEZJI na stronie Biblioteki Analiz:

„Poezje” Cezarego Macieja Dąbrowskiego.

Nie jest to książka o poezji i muzyce, raczej o muzyce w poezji.


Projekt okładki w całości. Oprawa miękka klejona ze skrzydełkami.



 

 

 


 

 

 

 



 


sobota, 7 marca 2026

 JAŹNIE


Tom poetycki Cezarego Macieja Dąbrowskiego trzecia część tryptyku Niewczas, Spinoza i inne duchy, Jaźnie – ukazał się 4 marca 2026 r. nakładem Wydawnictwa Norbertinum.

Projekt okładki (według zamysłu Autora): Paweł Nieczyporuk
                            Na okładce: schody w Szpitalu Klinicznym im. prof. Witolda orłowskiego w Warszawie.
                                                                           (fot. Cezary M. Dąbrowski)

„Przemycam czyjąś myśl, aby ocalić własną”. Tymi słowami z wiersza Bielma wprowadza czytelnika w meandry tomu Jaźnie Cezary Maciej Dąbrowski, oddając w jego ręce kompozycję, jak przystało na muzyka, wielogłosową, gdzie rolę kontrapunktów powierza swoim interlokutorom, umieszczając, niekiedy, rozbudowane motta z fragmentami twórczości wielkich myślicieli epok minionych, na czele z Emilem Michelem Cioranem i Sándorem Máraiem oraz Thomasem Sternsem Eliotem, Rainerem Marią Rilkem, Cyprianem Kamilem Norwidem, Adamem Bernardem Mickiewiczem, Kazimierzem Przerwą-Tetmajerem, Johnem Miltonem, Dantem Alighieri, czy, w końcówce tej poetycko-prozatorskiej opowieści, prorokiem Izajaszem. Podając źródła zaczerpnięć, Dąbrowski jakoby wskazywał odbiorcy: to dopiero początek drogi, resztę trasy musisz przebyć samodzielnie, trzeba tylko zapragnąć. A jest to „kontrapunkt” szczególny, albowiem niejednokrotnie wprowadzający w rodzaj zakłopotania, otóż można by sądzić, jak to w wielowiekowej tradycji bywało, że z motta „wyniknie” treść danego utworu, jednak u Dąbrowskiego motto i wiersz, to jakby dwa strumienie świadomości, biegnące tuż obok siebie, czasem zachodzące, acz różnorodne i odmienne, jak na niezależną twórczość przystało, do której to przysposobił już czytelników autor tomów Niewczas i Spinoza i inne duchy (Norbertinum 2025). Dąbrowski, stosując takowy zabieg stylistyczny, próbuje ukazać, że zdarzenia z przeszłości, będące przedmiotami owych odniesień, gdyby je „przyłożyć” do tu i teraz, stają się aktualne, jakoby „wysłyszane” współcześnie. Bo trudno nie zdumieć się nad zbieżnością zjawisk z połowy ubiegłego stulecia z obecnymi wydarzeniami, patrz: Sándora Máraiego Dziennik, passus dotyczący interwencji sowieckiej na Węgrzech (październik 1956) a wojna na Ukrainie, czy, jako żywo, nad uwagami pisarza na temat „sztuki współczesnej”, czy też spostrzeżeniami Ciorana w temacie: „demokracja”, mając przed oczyma, chociażby, czołówki dzisiejszych gazet... Niewczytanemu może wydać się, że krytyczno-sarkastyczny ton poety z początku tomu wyznaczy całość. Jednak, u Dąbrowskiego, pozorna sprzeczność jest metodą koncentrowania napięć, skierowań uwagi odbiorcy, by w dalszych częściach tomu odkrywał lirykę głęboko osobistą, patriotyczną, a w zakończeniu sięgającą sacrum, jak w posiadającym znamiona modlitewnika wierszu Miłosierdzie, i wstrząsająco szczerą, dotyczącą umierania najbliższych: Strach z wszystkich najgorszy. Czytelniku, nie daj się zwieść smakowitemu Wstępowi; Dąbrowski, jako twórca dojrzały, wie, że z ironii losu zupełnie niedaleko bywa do traumy osobistych dramatów, w świecie bez Boga, za to pełnym samotności i bezradności". 


aktywne linki:

Ogłoszenie książki na stronie Biblioteki Analiz:  

 „Jaźnie” – trzecia część tryptyku Cezarego Macieja Dąbrowskiego


 Za Wydawnictwem Norbertinum:

TRYPTYK O OBOWIĄZKU MYŚLENIA

W przeciągu ostatniego półrocza Cezary Maciej Dąbrowski opublikował trzy znaczące tomy poezji, w których wykazał ważne inklinacje i powinności wynikające z różnorakich kondycji współczesnego człowieka. Czerpiąc ze źródeł europejskiej myśli i kultury, wciąż bijących, choć coraz bardziej zapominanych, stara się odświeżyć niezłomne i konstytutywne obowiązki wynikające ze świadomości i faktu bycia "istotą rozumną". Pomiędzy uczuciem, wiarą i rozumem tworzy siatkę powiązań ocalających przed nicością i poczuciem bezsensu istnienia. Obowiązkiem zaś poety jest zaangażowanie w los człowieka i ciągłe pobudzanie do świadomej uważności na bogactwo prawdziwych wartości pejzażu życia.

(wpis zaczerpnięty z facebookowej strony Wydawnictwa Norbertinum)


Jedna z pierwszych fotografii od Czytelników, na których widnieją, nabyte drogą kupna (nie rozdane kolegom po piórze), egzemplarze tomu JAŹNIE. To bardzo ważne dla autora, że: oczekują, kupują, dzielą się, przeżywają…, nie znajomkowie, a prawdziwi Czytelnicy. Poezja żywa!























wtorek, 30 grudnia 2025

 Spinoza i inne duchy 


Tom poetycki Cezarego Macieja Dąbrowskiego (druga część tryptyku) ukazał się 22 grudnia 2025 r. nakładem wydawnictwa Norbertinum


Na okładce: William Blake, Pity (1795); Wikimedia Commons. 

Projekt okładki (według zamysłu Autora): Paweł Niczyporuk



aktywne linki:

„Zapewne od czasów liderów Nowej Fali Stanisława Barańczaka i Adama Zagajewskiego nikt w poezji polskiej nie potrafił kolejnych poziomów nadbudowywać z podobną finezją a przy tym i tak, by powstające konstrukcje się nie zawalały. Co nie oznacza oczywiście, że Dąbrowski staje się od razu im (a ściślej ich duchom, ale to jego domena, nie moja) równy, czy nawet że okazuje poetą lepszym od nieco od niego starszego niż on sam Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego, zasłużenie uhonorowanego Nagrodą Nike. Nie o hierarchię tu chodzi, tylko o literacki rozmach. Z Barańczakiem łączy bohatera naszej recenzji kult angielskich poetów metafizycznych, ale i swego rodzaju sakralizacja współczesności (zgodnie z formatem Mircei Eliadego, wedle którego każdy mit wymaga powtórzenia czy ponownego odegrania, bo w ten sposób się potwierdza i odradza [4]), u autora Atlantydy zaznaczająca się od Tryptyku z betonu, zmęczenia i śniegu, w twórczość zaś Dąbrowskiego jak się wydaje trwale wpisana. U niego stanowi wyraz niezgody na brutalność świata, jak w poprzednim tomie Niewczas i wierszu o symptomatycznym tytule to-nie-my…".

Z recenzji redaktora Łukasza Perzyny: Duch Spinozy. O najnowszym tomie wierszy Cezarego Macieja Dąbrowskiego (https://pnp24.pl/duch-spinozy)



Opis książki:

   „Spinoza i inne duchy to zestaw (wciąż) poetyckich wypowiedzi, wkraczających na terytoria filozofii. W jakim zakresie i w jaki sposób? Oto jest klucz do całości tomu. Bohater wierszy prowadzi dialog, często jest to dialog wewnętrzny, monolog. Czy mówi on sam, czy jego sławetni rozmówcy snują rozważania wokół wciąż krwistych zagadnień filozoficznych, czy mówi ich głosem, czy oni mówią poprzez niego (czy mówi „za nich”)...? Szeregi otwartych i, nade wszystko, żywotnych pytań, zapisanych mową wiązaną stawia czytającym, i sobie samemu, autor tej książki. Sam tytuł, Spinoza i inne duchy, to, w pierwszym skojarzeniu, nawiązanie do zjawiska znanego pod wieloznacznym określeniem: „wędrówka dusz”, także do czasów, kiedy  s a m o  my ś l e n i e  zdawało się być czymś niezwykle ważnym i fascynującym (Dąbrowski obserwuje odwrotność takowej tendencji); ale owa wędrówka w przeszłość nie zwalnia jego bohatera od kontaktu z rzeczywistością, stąd wielość dygresji i aluzji w obrębie stawianych pytań, refleksji i dylematów – artystycznych, poetyckich, filozoficznych, teologicznych, tych dotyczących małości natury ludzkiej także”.


Fragment z odautorskiego wstępu, Rozprawa o ludzkiej niemocy:

   „Dusza ludzka – jest czy też jej nie ma? Ścierają się poeci i filozofowie na zmianę z teologami w odwiecznym sporze o sens życia człowieka. Są tacy, co prześwietliwszy się na wskroś, stwierdzili, że nic takiego nie istnieje; inni, ślepo wierząc, nie zastanawiają się, i już; jeszcze inni „wierzą” na wszelki wypadek, bo przecież pewności, że nie istnieje jakowaś substancja wyższa, nie mają. Mówiąc serio, tempo życia nie pozwala większości drążyć tematu starego jak świat, a i świat, zmieniając się (czy aby na pewno – „zmieniając”?), wyzbywa się pozostałości metafizycznych aspiracji, za-mieniając, chociażby, katedry na muzea i kawiarnie, przy uciesze współczesnych Babilończyków, żądnych atrakcji, zaopatrzonych w aparaty. Specjaliści od „wiem, że nic nie wiem” gubią się w teoretyzowaniu, mnożeniu kolejnych wersji filozofii od-Platońskiej, w wersjach od lewa do prawa, ogłaszając kolejne dzieła o potędze (lub marności) rozumu. A poeci wycofali się z niegdyś zajmowanych stanowisk światopoglądowych do sfery intymnej, oglądając swoje udręczone członki, promienie wpadającego światła, tudzież uchodząc w cieniste przestrzenie własnej niemocy. „Znikąd ratunku”, powie Czytelnik zmagający się usilnie z przypadkowo odsłoniętą w przeglądarce Etyką Spinozy, „wyklętego” filozofa, czyściciela soczewek, który takowe zajęcie przypłacił utratą zdrowia i wczesną śmiercią [...].

Spinoza i inne duchy. Norbertinum, Lublin, 2025.


                              Cezary Maciej Dąbrowski we wnętrzach Biblioteki Publicznej m.st. Warszawy. 


Ogłoszene książki na stronie Biblioteki Analiz: Nowy tom poetycki Cezarego Macieja Dąbrowskiego „Spinoza i inne duchy” – druga część tryptyku




Zapiski odautorskie

– 6 stycznia 2026 r.

   Czytam… jako osoba trzecia. Mam za sobą już kilka takowych odczytań tego i poprzedniego tomu. Często tak czynię, gdy wiem, że egzemplarz trafia w czyjeś ręce. Weryfikacja, i pogłębianie ścieżek, ponowne zapatrywanie, i poszukiwania nowych dróg. Studium każdego ze słów jako odnośników... Można śmiało stwierdzić, że jako autor konsoliduję się z moim odbiorcą, ale też wcale nie wspieram i nie podszeptuję. Ciekawi mnie, co sam zdoła odkryć lub zignorować... Na tom Spinoza i inne duchy składają się wiersze i teksty określane mianem (nie lubię tego określenia) „prozy poetyckiej”. Zapewne można by oddać kilka wierszy chaosowi, wrzucić je w wir przeglądarki, ale nie zamierzam iść tą drogą, bowiem oddaję w ręce czytelnika rodzaj poetyckiej opowieści... Mam nadzieję, ciekawej, nie pozbawionej tematów drażliwych, a jednak istotnych. Okładka… Podobno od niej się zaczyna... Moim zdaniem (książka) zaczyna się od urodzin czytającego.



_________________________
Tu można nabyć egzemplarze: 





           


czwartek, 9 stycznia 2025

 NIEWCZAS 

Tom poetycki Cezarego Macieja Dąbrowskiego (pierwsza cześć tryptyku), opublikowany 6 października 2025 r. nakładem lubelskiego wydawnictwa NORBERTINUM   


Na okładce: Alkierz pałacu w Falentach; fot. Cezary M. Dąbrowski. 

Projekt okładki (według zamysłu Autora): Paweł Niczyporuk



- aktywne linki

Na pytanie, czy poezja powinna być piękna, odpowiada twierdząco, choć nie literalnie w żadnym z wierszy. Bo takie właśnie pisze. Autor jest poetyckim multiinstrumentalistą, co może choć nie musi mieć związek z jego muzycznym wykształceniem i rozległymi zainteresowaniami.

Jeszcze ważniejsze okazuje się dla niego, by pozostawała prawdziwa. Chociaż i tego przekonania bezpośrednio nie wyraża. Cezary Dąbrowski nie tworzy bowiem traktatu moralnego ani poetyckiego – nawet wierszowanego, jak nasz pierwszy powojenny noblista Czesław Miłosz. Lecz daje nam kolejny tom wierszy, do których sedna i sensu dotrzeć mamy sami, bo nie zostanie on nam podany na tacy […]”.

Z recenzji redaktora Łukasza Perzyny: Klasyk doby internetu. „Niewczas”, najnowszy tom wierszy Cezarego Dąbrowskiego. https://pnp24.pl/klasyk-doby-internetu





O KSIĄŻCE:


   Dlaczego „nie w porę”? Nie zawężając pola do rozważań nazbyt obszerną odpowiedzią, uzasadnień, o czym jest ta książka, należy doszukiwać się w treści poszczególnych wierszy, bowiem świat przedstawiony w wieloznacznych utworach Dąbrowskiego przenikają różnorodne dygresje, aluzje, także odniesienia do życia i twórczości wspominanych w przebiegu tomu twórców, do konkretnych postaci, zdarzeń, zachowań, charakterystyk, zjawisk. A jest to poezja o tyle synergiczna, co głęboko osobista, o tyle „nieoczywista”, co obejmująca „tu i teraz”, poprzez ukazywanie aspektów historycznych i współczesnych, gdzie los bliźniego pozostaje w centrum zainteresowania wiersza. Budując tom na zasadzie crescenda, natężając środki wyrazu, autor pragnie zaangażować odbiorcę w sumienne odczytywanie każdego ze słów, w cierpliwe podążanie za głosem ukrytych znaczeń. Tym samym wiersze tomu NIEWCZAS Cezarego Macieja Dąbrowskiego, stanowią niezawisłą opowieść o życiu w poezji”.



PRZEDMOWA:

   O sobie samym

   Pisanie o sobie samym jest rzeczą osobliwą, lecz powszechną, piszą o sobie celebryci, aktorzy, muzycy, dziennikarze, pisarze – jakżeby nie, i „zwykli zjadacze chleba”.

   Papier (czyli też Internet) pochłania wszystko, tworząc równie osobliwy kalejdoskop szaro-barwnych autokreacji. I choć w tego rodzaju twórczości gustują przeważnie osoby „znane – z tego, że są znane”, zajmujące się wyłącznie sobą, jednak do sporządzeń jakiejś to (re)formy autobiografii, chcąc nie chcąc, zobligowana jest też całkiem spora grupa ludzi, kierujących się empatią względem drugiego człowieka, bywają wśród nich i poeci, co dobrze świadczy o rzemiośle, którym przyszło się im parać. Do jeszcze węższego grona można zaliczyć tych, którzy zaborczej Mnemosyne oddali się „bez reszty” – cokolwiek zawiera to ostatnie sformułowanie. Piszący tę niekunsztowną notkę przynależność do tejże właśnie grupy poczytuje sobie za honor.

   Zatem czym wypełnione jest życie poety-Dąbrowskiego, autora osiemnastu książek, także zaklinacza niezliczonej liczby słów porozmieszczanych w brudnopisach, zeszytach, różnego rodzaju zwitkach, archiwizowanych w formatach A4 kartkach papieru, nośnikach pamięci – tudzież własnej, ograniczonej jednak fizyczną „tu” obecnością – jak to się dumnie przyjęło mawiać: twórcy. Mógłbym rzec: „niczym”, co nie jest nazbyt samorodnym sformułowaniem (patrz: Przyszli żeby zobaczyć poetę Tadeusza Różewicza). Dopowiem, zapewne niezadowalająco: będąc pisarzem – żyję; co rozumiem (bez fałszywej skromności) jako nieprzystosowalność do żadnej z konwencji w postrzeganiu takiego stanu rzeczy, tworzeniem i myśleniem wezbranym wokół tego pojemnego zjawiska zaabsorbowany do tego stopnia, że na nic innego czasu ani miejsca nie znajduję – co, jak sądzę, zdaje się być przedsionkiem owego „NIC”.

   Tworzenie rzeczywiste, nie doraźne, wymaga bowiem pełnego oddania się sztuce; innymi słowy: nie będąc całym swym jestestwem zaangażowanym w znojny, ale i złudny obietnicą nieodgadnionego światła proces twórczy, biorąc pod uwagę różnorakie konsekwencje takiego postępowania (celowo nie użyłem słowa wybór, bo nie jest wyborem służenie tej „pani”), oszukiwałbym czytelnika, a co gorsze – samego siebie. W jedynej wspólnocie – przemijania, współuczestniczący w niepewności jutra poeta uparcie wierzy w uzdrawiającą moc słowa, będącego nośnikiem znaczeń i wartości nie-przemijających, nadal żywych, a przez to fundamentalnych. Wpatrując się w mrok, bierze na siebie odium zatraconych, współczując, nie czuje się lepszym, ale towarzyszem niedoli, pragnącym ujrzeć światło nadziei.

   Cóż mogę dodać, aby nie przelało się „naczynie”? Może to tylko, aby w kręgu wiersza miejsc wolnych nie brakło.

    Cezary Maciej Dąbrowski

Warszawa, 29 października 2024 r.”.

NIEWCZASNORBERTINUM, Lublin, 2025.


Zapowiedź książki na stronie Biblioteki Analiz: 

Nowy tom wierszy Cezarego Macieja Dąbrowskiego „Niewczas”, czyli niezawisła opowieść o życiu w poezji



Ogłoszenie książki na stronie Biblioteki Analiz: 


Ogłoszenie książki na stronie warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich: 

Cezary Maciej Dąbrowski: Niewczas


Tom jest odczytywany, a czytelnicy przysyłają zdjęcia kupionych w wydawnictwie Norbertinum egzemplarzy: poezja ŻYWA.







(Trzy zwrotki wiersza Trzcina na wietrze we wnętrzu książki poprzedza cytat z Ezry Pounda, utwór jest też opatrzony kilkoma przypisami, bynajmniej nie ułatwiającymi interpretacji czytającemu).

                                                                                               

- aktywne linki 



 Zapiski odautorskie

 –  9 stycznia 2026 r. 

   Bynajmniej, wydanie drugiej części tryptyku, nie zamyka recepcji tomu Niewczas; założeniem moim było, aby treści nawiązywały do siebie, niejako zmuszając czytelnika do naprzemiennego sięgania do obu książek. Tym zwornikiem jest… myśl (definiowana przez słowniki jako: „wytwór pracy umysłu”). Nie opowiadałem, bo i nie miałem po temu okazji, o samej okładce Niewczasu. Dlaczego owa „antyczna” kolumna? Na poły wchłonięta, czy odwrotnie: w połowie wystająca z budynku będącego w stanie dalekim od świetności, za to z widocznym wpływem współczesnego barbarzyństwa w postaci potłuczonych butli. Jednak zakratowana, zdawałoby się, klasztorna wnęka okienna, odwraca uwagę bacznego obserwatora w zupełnie innym kierunku: konfesyjnego zamyślenia… Stąd bardzo blisko do poezji. Zdecydowałem, po wykonaniu tejże właśnie fotografii, że będzie sugestywnie „otwierać”, poprzez sprzeczności, tomik poezji „ w czasie marnym”. Zastanawiałem się, ilu spoglądających, w galopie zdarzeń i wrażeń codzienności, zadało sobie trud wpatrywania się w to zdjęcie, idąc podobnym, nadto sugerowanym, tropem myślenia, co jego autor. W każdym razie taka była intencja: żadnej „koloryzacji” i „ubarwień” rzeczywistości, z umysłem i sercem otwartym na nieoczekiwany zachwyt…     

   W przededniu ukazania się trzeciej części tryptyku, bo na początku marca,

   autor (Cezary M. Dąbrowski).

PS

Wiem, że tom Spinoza i inne duchy jest już odczytywany. Do pomysłu, aby to twórczość Williama Blake’a zapraszała do sięgnięcia po tomik odnoszę się wierszami i komentarzami wewnątrz książki… Nie przesądzajac.


_________________________
Tu można nabyć egzemplarze:


sobota, 14 września 2024

Opowieść nie tylko o Kresach

Esej, który wygłosiłem podczas Konferencji Literackiej XXIV DIALOGU DWÓCH KULTUR, 12 września 2024 roku, w Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku.

 


Cezary Maciej Dąbrowski (Stowarzyszenie Pisarzy Polskich), Prezentacja książki poetyckiej Mity (Wydawnictwo LTW, Łomianki, 2024)


 

 

 

   Szanowni Państwo,

 

na początku chciałbym podziękować Panu Mariuszowi Olbromskiemu za zaproszenie do udziału w dzisiejszym spotkaniu. Tytuł mojego wystąpienia, Opowieść nie tylko o Kresach, stanowi zarazem drugą część tytułu mojej książki MITY, bowiem pisząc o przeszłości, odnoszę się do teraźniejszości, zatem i tematyka kresowa, to pretekst do różnorakich odniesień, podróży intelektualnych i emocjonalnych, także w głąb siebie samego, to poszukiwanie zatartych szlaków świadczących o naszej tożsamości, historii i kulturze.

 

   Przywołam słowa z rewersu okładki: „Moja nowa książka MITY, jest próbą nawiązania poetyckiego dialogu z tymi, których zmiażdżyło koło historii, jednak ten Mit – Kresów, jest dla mnie żywym świadectwem Polskości, nieodzownym, w czasach, gdy barometrem wartości, znów zaczynają kręcić siły zła. Demagogia i ideologia”.

 

   O tej książce mógłbym mówić bardzo długo, opowiadając o silnych uczuciach, które towarzyszyły mi podczas tworzenia każdego z wierszy, kierunkach emocjonujących dociekań, będących skutkiem pogłębiania swojej, wciąż za małej, wiedzy na temat Postaci, wydarzeń, zjawisk, związanych z Kresami Rzeczypospolitej, ale przecież nie tylko, i tu wskazuję na rozbudowany tytuł publikacji, myśli moje krążyły wokół zajmowanego onegdaj terytorium, ale, a może przede wszystkim, wokół znaczeń, ich wagi, mówiąc ogólnie i nieprecyzyjnie zarazem: „filozofii dziejów”. Szkicem do moich motywacji są słowa z krótkiej przedmowy, jaką opatrzyłem omawiany tom, a zatytułowanej: Cogito ergo sum. Maksyma Renégo Descartes’a (Kartezjusza) powraca niczym klamra, przetworzona na użytek jednego z kończących tom utworów, podsumowując cały zbiór: Myślę, więc Jesteś. Dopowiem: jesteś w czytającym.

   A zatem, przedmowa:

 

   „Temat ten jakby sam mnie odszukał, ale i ja do niego dążyłem…

   Antenatów moich próżno w Mitach szukać (nie zdążyłem zbadać swych korzeni), tak i nie jest to opowieść równa świadectwom, pisanym z bólem niewyobrażalnej tragedii całych rodzin. Jest to wyraz mojej miłości do historii Polski, której uosobieniem są tereny na wschód od Bugu – z całą plejadą postaci z tychże krain wywodzących się, czy tam kończących żywoty – dla dziejów okresu pierwszej i drugiej Rzeczypospolitej. Szczególnie zaś tych, których zmiażdżyło koło historii, a mówiąc wprost: zostali zgładzeni przez dwudziestowieczne totalitaryzmy: komunizm i faszyzm.

   Przed samym sobą odkrywając poszczególne strofy, od Antoniego Malczewskiego i Wincentego Pola począwszy, a na Zygmuncie Rumlu i Władysławie Sebyle nie zakończywszy, czułem, i czuję nadal, ogromny żal, połączony z poczuciem pustki, wobec twórczości mnie współczesnej, pozbawionej ciężaru znaczeń, głębokiej duchowości i muzyczności strof. Wpływ na moje odczuwanie historii ma „nieuleczalna choroba”, którą jest podziw dla postaci tej rangi co Stanisław Żółkiewski. Powiedzielibyśmy dziś: „państwowców”, reprezentujących kwiat elity polskiej, erudytów, nieodstępujących od działań na rzecz dobra wspólnego, nawet w obliczu śmierci.

   Jakże to blisko do minionych wydarzeń, tych dawniejszych i najbliższych, których jesteśmy świadkami, jakże to one są w nas zakorzenione, jak skutkują nadal, jak pokutujemy. Jak się obawiamy, by nie powtórzył się scenariusz zaniku naszej państwowości. Wobec zagrożeń, jakże podobnych…

   A intuicją prowadzony, z dnia na dzień pisałem wiersze, wiedziony ku bliskim mi skojarzeniom, gdzie mitologia stała się kluczem do prawd w nich zawartych. Wanda Wiłkomirska „przygrywała mi” wprost z winylowej płyty, prowadząc poprzez światy wyobraźni Szymanowskiego: „tam, gdzie wzrok nie sięga”.

   MITY, stały się faktem. Otwarły się, jak księga”…  (koniec cytatu).

 

   Nawiązanie do poematów Karola Szymanowskiego okazało się równie nieprzypadkowe, co zastanawiające. Otóż będący też muzykiem, a konkretnie skrzypkiem, wszechstronnie uzdolniony Władysław Sebyła, żywił szczególny sentyment do Źródła Aretuzy Mistrza z Tymoszówki, co wynika z lektury wspomnień żony zamordowanego pod Charkowem poety, Sabiny Marii z Krawczyńskich. Świadomość zbieżności zainteresowań spotęgowała moje zainteresowanie losami autora Młynów. Sonaty nieludzkiej.

   O fascynacji postacią Stanisława Żółkiewskiego, moi czytelnicy mogli przekonać się roku temu, poznając wersy Do Ducha z tomu Zimno nadchodzi – wiersz zilustrowałem fotografią obrazu Witolda Piwnickiego Bitwa pod Cecorą (1878/1877) – hetmana-żołnierza, którego los jest dla mnie najwyrazistszym symbolem etosu polskiego rycerstwa.

   Tworząc poezję tomu MITY, wsparłem niektóre z wierszy własnymi komentarzami, tudzież przypisami, z troski o czytelnika w przyszłości, może tak być, że pozbawionego nawet podstawowej wiedzy historycznej, w tym literaturoznawczej, a są ku tym obawom rzeczywiste powody. Tak więc książka, poza wartością artystyczną, ma pełnić rolę dydaktyczną, skłaniać do poszukiwań własnych, pogłębiania refleksji, podążania drogą jedynie zarysowanych wątków. Zresztą także tym przecież jawi się poezja, czymś niedopowiedzianym, przeczuwanym, a zarazem wykraczającym poza zakres najwnikliwszej erudycji, chciałoby się dodać za Platonem: „Kto bez tego szału Muz do wrót poezji przystępuje, przekonany, że dzięki samej technice będzie wielkim artystą, ten nie ma potrzebnych święceń i twórczość szaleńców zaćmi jego sztukę z rozsądku zrodzoną” (Fajdros). Z taką też, głęboką nadzieją na konieczność udokumentowania nagromadzonych myśli powstawała. 

   O kim jeszcze zdążę napomknąć streszczając jej treść? O ostatnim dyrektorze drohobyckiej rafinerii „Polmin” Zygmuncie Biluchowskim, zamęczonym na śmierć przez enkawudzistów w Kijowie, będącym wychowankiem* swego poprzednika, zamordowanego przez Niemców na Wzgórzach Wuleckich profesora lwowskiego Stanisława Pilata? O zamordowanym przez nacjonalistów z UPA Zygmuncie  Rumlu, o zgładzonym przez esesmana geniuszu z Drohobycza Brunonie Schulzu? O jednym z tysięcy głodujących dzieci, któremu przed snem marzy się skwarka; Na śmierć poezji, to wiersz powstały na wskutek lektur listów-wspomnień, relacji Polaków deportowanych w głąb Rosji w latach 1940-41. A może o kompletnie zapomnianej poetce, szlachciance inflanckiej Konstancji Benisławskiej, uprawiającej lirykę religijną?

   Nie sposób zawrzeć w pigułce tomu bezmiar myśli o losach milionów istnień, o krainie doświadczonej tragedią zaborów, wojen, zbrodniami ludobójstwa, kataklizmami totalitaryzmów, pamiętając o powstaniach narodowowyzwoleńczych (od Konfederacji Barskiej począwszy), o gehennie zesłańców syberyjskich, łagierników… O ofiarach Zbrodni Wołyńskiej, Katyńskiej, o wątkach i toposach, którym „tu”, poprzez wymienianie z kolejna, nie zamierzam umniejszać, a wedle mego uznania zasługiwały na wieczne zatrzymanie się w wierszu. A jest to Opowieść nie tylko o Kresach, bo i o wielokulturowym tyglu rezonujących talentów, gdzie jakby na przekór szaleństwom ideologii wykluwało się piękno i dobro, harmonia – jawią się Kresy, jako miejsce „samorodnych diamentów”: artystów, literatów, ludzi nauki, społeczników, bogate kolorytem swoistych charakterów, tradycji, zwykłych-niezwykłych postaci… Owej Atlantydy, bezpowrotnie utraconej, jednak wciąż istniejącej siłą swojego Mitu, dziedzictwa kulturowego. Promieniejącego światła.

 

 

      Cezary Maciej Dąbrowski

 

       12 września 2024 r.

 

 

---------------

*Zygmunt Biluchowski (1887–1939) był asystentem profesora Stanisława Pilata (1881–1941), genialnego polskiego naukowca, wykładowcy Politechniki Lwowskiej, który także nie skorzystał z możliwości opuszczenia ojczyzny – 4 lipca 1941 roku został wraz innymi profesorami lwowskimi zamordowany przez Niemców na Wzgórzach Wuleckich.

 

*Jedna z procedur prof. Stanisława Pilata, „The Pilat process”, do dziś jest wykorzystywana przez Amerykanów (polski naukowiec ogłosił w sumie 18 patentów naukowych).




- aktywne linki 


   W dalszej cześci mojego 20-minutowego wystąpienia Zebrani w sali Muzeum w Sulejówku, której obszerne okna wychodzą na sosnową ekspozycję, usłyszeli pięć wierszy wybranych z omawianego tomu: 

Mity

Baczyńskiemu Kresów, 

Dumka

Post mortem - tren

Pamięci Władysława Sebyły.

Cezary M. Dąbrowski. MITY. Opowieść nie tylko o Kresach.




  (Przerwa obiadowa. Pusta sala sprzyja refleksjom...)

W oczekiwaniu, zaopatrzony w egzemplarze książek opisujących poprzednie edycje DIALOGU.



 

sobota, 7 września 2024

Trzy pieśni Marcina T. Łukaszewskiego do słów Cezarego M. Dąbrowskiego - PRAWYKONANIE.


26 września 2024 roku w Dworku Sierakowskich w Sopocie odbędzie się prawykonanie Trzech pieśni do słów Cezarego Macieja Dąbrowskiego na sopran i fortepian Marcina Tadeusza Łukaszewskiego. Kompozycje zabrzmią w interpretacji Doroty Całek (sopran) i Anny Mikolon (fortepian).  



Na cykl składają się wiersze wybrane z tomu Zimno nadchodzi: Erotyk, Jabłko, Żurawie.


Oto co napisała jedna z Czytelniczek, w reakcji na wieść o koncercie:

„Wspaniała wiadomość dla miłośników muzyki poważnej i osób ceniących Pana twórczość. Piękne, emocjonalne przedsięwzięcie w klimatycznym otoczeniu i wspaniałej oprawie artystycznej. Cieszę się, że Pana serce bije radością. Nie ma nic piękniejszego niż wzruszenie zarówno Artysty jak również odbiorcy jego dzieła. (...) „Talent jest przywilejem raczej niż zasługą. Tworzący artysta nie ma prawa uważać go za swoją własność. Jest to dobro powierzone, które przeznaczone jest do przekazania innym ludziom w postaci gotowych, możliwych do wykonania utworów”. – Witold Lutosławski.  Pozdrawiam serdecznie…".

 Od siebie dodam, że czuję się wzruszony i wyróżniony podwójnie, faktem, że wybitny polski Kompozytor, jakim jest Marcin Tadeusz Łukaszewski poświęcił swój talent i czas, by właśnie przekazać światu owoce swojej wyobraźni w postaci Pieśni, oraz tym, że sopockie prawykonanie i kolejny koncert planowany w Gdańsku (27. 09. 2024. Biblioteka Społeczna Stowarzyszenia „Przyjazne Pomorze"), wykreowane zostaną przez Artystów najwyższej próby. Eviva l'arte!

- aktywne linki


World premiere of Three Songs by Marcin Tadeusz Łukaszewski,set to the poetry of Cezary Maciej Dąbrowski



Trzy pieśni na sopran i fortepian do słów Cezarego Macieja Dąbrowskiego – komentarz Kompozytora Marcina Tadeusza Łukaszewskiego, opublikowany na stronie Polskiego Centrum Informacji Muzycznej.

Twórczość literacka Cezarego Macieja Dąbrowskiego jest mi znana od momentu jego debiutu poetyckiego w 2014 roku (tom Wiersze sercem pisane, Warszawa 2014). Mam zaszczyt posiadać wszystkie publikacje autora, które regularnie otrzymuję wraz z osobistymi dedykacjami – to dla mnie cenna pamiątka. Poezje Dąbrowskiego zachwyciły mnie od pierwszych wierszy. Od razu wiedziałem, że autor osiągnie wiele w swojej twórczości – i nie pomyliłem się. Dziś jego dorobek obejmuje już blisko dwadzieścia książek! W 2020 roku poeta powierzył mi napisanie posłowia do kolejnego zbioru swoich wierszy – W dalszym ciągu (Łomianki 2020). Z tym tomem zapoznawałem się znacznie dokładniej (przy wielokrotnej lekturze) niż z wcześniejszymi. Wtedy też podjąłem decyzję o napisaniu cyklu pieśni do wybranych wierszy Cezarego, choć dopiero w 2023 roku, po lekturze pięknie wydanego, ilustrowanego i inspirowanego malarstwem młodopolskim zbioru Zimno nadchodzi (Łomianki 2023), te plany zaczęły się realizować.

Jestem autorem już czterech cykli pieśni solowych przeznaczonych na sopran z towarzyszeniem fortepianu lub innych instrumentów. Pierwszy z nich to Trzy pieśni do słów K. Wierzyńskiego na sopran, saksofon sopranowy i fortepian. Następnie powstały Trzy pieśni do słów Katarzyny Karczmarczyk na sopran i trio fortepianowe (skrzypce, wiolonczela, fortepian), oraz Trzy pieśni do słów Zofii Nałkowskiej na sopran, klarnet i fortepian. Wszystkie cykle zostały wykonane, a dwa z nich nagrano na płytę, której wydanie planowane jest na 2024 rok (DUX).

W ramach stypendium Funduszu Popierania Twórczości Stowarzyszenia Autorów ZAiKS zdecydowałem się tym razem na poezje Cezarego Macieja Dąbrowskiego. Głębia, smutek, nostalgia i dramatyzm zawarte w tych wierszach nasunęły mi pomysł, by nowy cykl Trzech pieśni został skomponowany wyłącznie na sopran z towarzyszeniem fortepianu. Początkowo planowałem zespół kameralny, jednak w moim przekonaniu użycie dodatkowych instrumentów mogłoby osłabić przesłanie zawarte w wierszach Dąbrowskiego. Cykl obejmuje trzy pieśni do wierszy ze zbioru Zimno nadchodzi: Erotyk, Jabłko, Żurawie. Starałem się muzyką podkreślić treść wierszy, nadać im odpowiedni koloryt, jednocześnie pozwalając, aby słowo było na pierwszym planie. Stąd ascetyczny charakter muzyki w tym cyklu pieśni”.

Marcin Tadeusz Łukaszewski

Radzymin, 19.09.2024 



Prawykonanie pieśni do słów Cezarego Macieja Dąbrowskiego – artykuł na stronie Biblioteki Analiz: https://rynek-ksiazki.pl/aktualnosci/prawykonanie-piesni-do-slow-cezarego-macieja-dabrowskiego/

Cezary Maciej Dąbrowski, Zimno nadchodzi.


26 września w Dworku Sierakowskich w Sopocie miało miejsce (m.in.) Prawykonanie Pieśni Marcina Łukaszewskiego do moich słów z tomu Zimno nadchodzi. Następnego dnia odbył się drugi koncert, podczas którego Pieśni zabrzmiały po raz wtóry; za sprawą sopranistki Doroty Całek i pianistki Anny Mikolon, Zgromadzeni mogli wysłuchać kompozycji: Erotyk, Jabłko i Żurawie. I ja zapoznałem się z tą materią i skreślam kilka refleksji, tym samym zdając (obiecaną) relację moim Czytelnikom, tych kilka zdań od „Ich poety”.

 

Drodzy Państwo, Marcin Tadeusz Łukaszewski stworzył dzieło oryginalne, poruszające, głęboko filozoficzne. Swoiste… Podczas słuchania Trzech pieśni, czemu towarzyszy dreszcz emocji, otwierają się „Przestrzenie” (bodaj tylko „drugie”) fantasmagorycznej Młodej Polski, we współbrzmieniu z prawdami życia, co można nazwać jedynie: spełnieniem autora słów! 

Wiem, że publiczność gdańskiej biblioteki (drugi koncert) słuchała bardzo uważnie, mistrzowskiego wykonania Pani Doroty Całek, której interpretacja, w tym barwa głosu, rozpiętość dynamiki, soczyste i wyraźne piano, metafizyczne parlando, natężone emocjami forte, jak i każdy odcień nasączonego dramatyzmem „nuto-słowa”, przekonywał obecnych, o czym świadczyły, wieńczące każdą z pieśni brawa! Moja wdzięczność za każde z wyartykułowanych przez solistkę słów. 

Dziękuję także za zapowiedź, w tym za wymienienie mojego nazwiska, i podanie powodu mojej absencji. Jednak przecież… „byłem”, i przeżywam nadal to bardzo ważne dla mnie wydarzenie (wydarzenia) artystyczne. Że sztuka się broni… Tak, mimo zagonienia, pilnych spraw, ważnych, i tych mniej pociągających, ciągle jest miejsce na… wyobraźnię, wzruszenie, refleksję ocaloną… Na Sztukę. Sam w to głęboko wierzę, inaczej bym nie pisał. Też wiem, że ten Cud – zasłuchania zdarza się nieczęsto. Stąd i jego wartość. I gdy – a wiem to z relacji z dnia Prawykonania Pieśni – zanim Pani Dorota wypowiedziała ostatnie słowo z wiersza Żurawie – przypomnę ostatnią strofę: „a może to wiedzieć ten co tu zostanie” – ktoś ze słuchających ubiegł śpiewaczkę, w niewielkiej (a może właśnie w wielkiej) „drugiej przestrzeni” oddechu; wyszeptując puentę: „zostanie”. Czyżby znając tekst? Przeczuwając? Zgadując? Tego nie wiemy. Mogę za to z przekonaniem stwierdzić, że z pewnością Słuchacz ów uległ atmosferze artystycznego przekazu; wykonawstwa i kompozycji, ze znakiem równości między tymiż aksjologicznymi powinactwami. Dziękuję z równą atencją Pani Annie Mikolon, za znakomitość pianistyki, że nuty stały się artefaktami artystycznej wrażliwości i świadectwem Zjawiska twórczej interpretacji.

 

Moi Drodzy, innymi słowy: dzieło i wykonania, stały się, przy moim skromnym udziale, dowodem na żywotność idei znanej niegdyś pod hasłem:  correspondance des arts!

 

Ukłony

 

Cezary M. Dąbrowski

 

 

Na fotografii (od lewej) Panie Profesor: Anna Mikolon i Dorota Całek:

https://www.facebook.com/photo.php?fbid=933911742096264&set=pb.100064323414470.-2207520000&type=3